Pod koniec wspólnego posiedzenia Komisji Uzdrowiskowej i Komisji Statutowo-Organizacyjnej, 8 października, przewodniczący Justyn Bilski oddał głos mieszkańcom. Rozmowa trwała blisko godzinę i prawie w całości dotyczyła bloku przy ulicy Staszica, za którym Rada Miejska zagłosowała 31 sierpnia. Poniżej pytania i odpowiedzi, temat po temacie. Mieszkańców nie podpisuję nazwiskami. Radnych podpisuję tylko tam, gdzie jestem pewien nazwiska.
O samym statucie Rady Cieplic, czyli głównym temacie posiedzenia, piszę w relacji z komisji.
Co Cieplice z tego zyskają
Pierwsza zabrała głos mieszkanka z sąsiedztwa inwestycji. Przypomniała, że za uchwałą głosowało 11 radnych, a budowa to około 70 mieszkań, dojazdy i ponad 100 miejsc parkingowych. Zwróciła uwagę na ruch na ulicy, która „nie jest do tego przystosowana”, na bliskość strefy A ochrony uzdrowiskowej i na wodę: „Jak doświadczyliśmy tego dwa lata temu, woda praktycznie przelała się przez most”. Zapytała wprost: „W czyim interesie podejmowaliście tę decyzję?”.
Przewodniczący Bilski odpowiedział za siebie. Głosował za „z pełnym przekonaniem”. Część terenu już wcześniej dopuszczała mieszkania, a parking przy Staszica zna od początku: jeżdżą tam tiry, które mają tam plac manewrowy. Jego zdaniem trzypiętrowy budynek z mieszkaniami jest korzystniejszy: „znikną te samochody”, nowe mieszkania mogą wpłynąć na wysokie ceny w Cieplicach, a budowa będzie uciążliwa tylko w trakcie. „Rozumiem, że komuś zostanie zasłonięty widok. Jestem w stanie to zrozumieć”. Na pytanie, co z tego ma społeczność uzdrowiska, odpowiedział: „Zyskamy tych siedemdziesiąt rodzin, które będą tam mieszkały, które będą tam dbały o ten teren”. Dopytany, czy mieszkańcy składali wnioski o uporządkowanie parkingu, przyznał: „Nie było wniosków żadnych”, były rozmowy.
Mieszkanki nie zgodziły się z tym rachunkiem. „To są mieszkania, które będą sprzedane prawdopodobnie na wynajem. To jest interes inwestora, a nie mieszkańców Cieplic”. Wskazywały puste mieszkania na sprzedaż w centrum Cieplic.
Teren uzdrowiska, który ktoś kupił
Radna Anna Bałkowska, mieszkanka Cieplic od ponad 50 lat, przypomniała historię działki. Teren należał do uzdrowiska, został sprzedany, „nikt nikogo nie pytał”, a prywatny właściciel latami nic tam nie robił. „Gdybyście państwo kupili taki teren, no to co? Czekalibyście na co? No trzeba podjąć jakąś decyzję”.
Architektka: funkcja uzdrowiskowa przed mieszkaniówką
Najdłużej mówiła mieszkanka, architektka z zawodu i członkini pierwszej Rady Cieplic. Jej zdaniem Cieplice powinny rozwijać się przede wszystkim jako uzdrowisko. W Jeleniej Górze i w samych Cieplicach buduje się dużo mieszkań, a wiele stoi pustych. Kuracjusze po południu nie mają co robić, a ten teren od dawna uchodził w Cieplicach za miejsce na rekreację, w przedłużeniu Parku Norweskiego.
O samym budynku powiedziała: „To ma swoje fachowe określenie: dewastacja krajobrazu”. Długa ściana bloku wzdłuż ulicy „zasłania cały ten piękny wgląd na Karkonosze”, na który projektanci Parku Norweskiego wytyczali osie widokowe. Dodała, że z przepisami wszystko mogło być w porządku, a ogłoszenie wisiało w BIP, „ale powiedzmy sobie szczerze, kto regularnie z mieszkańców zagląda do tego BIP-u”. Gdyby inwestor zaproponował zabudowę willową, nie wyższą niż wały, „może by nie było też takiego oburzenia”. Na koniec zaapelowała do radnych: „Zachowajmy uzdrowisko uzdrowiskiem”.
Hotel pod wałami i „płuca Cieplic”
Kolejna mieszkanka mówiła o drugiej inwestycji. W Biurze Planowania Przestrzennego dowiedziała się, że wciąż trwa procedura dla hotelu o wysokości 17 metrów bliżej wałów, obok 12-metrowego bloku. „Zostanie zabudowane całe płuca Cieplic”. Wymieniła też parking na 107 samochodów przy ustawowym limicie 50, część gruntu w użytkowaniu wieczystym od Skarbu Państwa i termin: uchwała zapadła 31 sierpnia, w ostatnim dniu działania specustawy. „Dzisiaj słuchałam o statucie dla rady dzielnicy. Trwa trzy lata. A wyście to procedowali dwadzieścia dni?”. Zapowiedziała odwołania „do skutku”. Zapytała przewodniczącego Komisji Uzdrowiskowej, czy wie o hotelu.
Przewodniczący odpowiedział, że wie. Hotel ma powstać w strefie B ochrony uzdrowiskowej, która nakłada na inwestora obowiązek zachowania części zielonej. Potwierdził, że w planie zmniejszono powierzchnię usług uzdrowiskowych w budynku, z tego, co pamiętał, z około 12 tys. do około 2 tys. metrów kwadratowych, ale zaznaczył, że zmiana nie dotyczy terenu zielonego. Co do „płuc Cieplic”: „Tam przeważnie rośnie nawłoć, a płucami są znajdujące się obok park zdrojowy, a za wałami mamy trzy ogromne, rozległe tereny zielone”. Obie inwestycje nazwał rozwojem Cieplic. Dodał, że właściciel gruntu jest mieszkańcem Cieplic.
Procedura: zgodnie z prawem, ale w wakacje
Inna radna sprawdziła w trakcie dyskusji przebieg procedury. Gmina musi opublikować wniosek inwestora w BIP w ciągu 3 dni, a mieszkańcy mają 21 dni na uwagi. „Wszystkie procedury ze strony urzędu co do tego projektu uchwały zostały spełnione i nie zostały złożone żadne uwagi”. Na zarzut wakacyjnego terminu odpowiedziała: „Jeśli wniosek inwestora wpłynął w wakacje, to mieliśmy czekać. Nie wiem, do września?”.
Mieszkanka odpowiedziała, że większość mieszkańców Cieplic to emeryci, którzy nie korzystają z internetu, więc samo ogłoszenie w BIP oznacza dla nich „wykluczenie cyfrowe”. Ogłoszenie powinno wisieć na latarniach i w sklepach. „Mieliście sześćdziesiąt dni na procedowanie. Zrobiliście to w trzydzieści. Mogliście to przeciągnąć do września, jak ludzie wrócą z urlopów”. Przypomniała, że protest podpisało ponad 800 osób. Bartosz Żabiński z komitetu inicjatywy dodał krótko: „Nie padło określenie, że coś zgłoszono niezgodnie z prawem. Padło określenie, że państwo nie słuchają mieszkańców”.
Przewodniczący Bilski przypomniał, że petycja trafi do rozpatrzenia, jeśli wpłynie do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej.
Inna mieszkanka zaapelowała do wszystkich radnych: „Niezależnie od tych wszystkich obowiązujących przepisów, których dotrzymujecie, po prostu tak po ludzku informujcie ludzi”. Sama w lipcu dzwoniła do urzędu w sprawie planu ogólnego, usłyszała, że trwają uzgodnienia, a o konsultacjach dowiedziała się trzy dni przed ich końcem. Zwróciła uwagę, że Rada Miejska nie ma profilu w mediach społecznościowych. Jej zdaniem przy Staszica, wśród willi, styl zabudowy powinien nawiązywać do otoczenia, niezależnie od tego, czy w budynku będą mieszkania, czy hotel. Ostrzegła też, że mieszkania łatwo zamienić w wynajem krótkoterminowy, który ominie opłatę uzdrowiskową.
Woda na Zatorzu
Mieszkanka Zatorza zapytała, czy ktoś zasypał przekop, przez który woda zalała jej osiedle, i czy radni to sprawdzili. „Pierwsze deszcze, które są, my po prostu jako dzielnica boimy się, że zostanie znów zalana”. Przewodniczący odpowiedział, że przy ulicy Lubańskiej miasto planuje zbiorniki retencyjne.
Inna mieszkanka dodała, że przedwojenne mapy pokazują ten teren jako zabezpieczenie przeciwpowodziowe, a analiza zamówiona przez miasto w 1998 roku, przy wyborze miejsca pod termy, zawierała opinię geologiczną przeciw zabudowie części terenu. Według niej plany miejscowe z 2008 i 2024 roku tego nie uwzględniły. Architektka opisała, jak po zabudowie zmeliorowanego terenu między Staszica a Szkołą nr 6 podniósł się poziom wód gruntowych i woda wiosną pojawia się w piwnicach starych willi. Przypomniała też, że w dawnym planie teren obecnego parkingu przy Staszica był wyłączony z zabudowy jako atrakcyjny widokowo.
Na koniec
Na pytanie o ustawę krajobrazową przewodniczący odpowiedział, że ma nadzieję na nią i że trwają nad nią prace. Spotkanie zamknął słowami: „Nie jesteśmy po drugiej stronie barykady. Naprawdę jesteśmy dokładnie po tej samej stronie barykady. Chcemy działać razem z wami i dla was”.
Ta sama radna zaprosiła do kontaktu mailowego: adresy radnych są w BIP Rady Miejskiej. Jedna z mieszkanek odpowiedziała: „Były próby kontaktu, a nie było odpowiedzi”. Przewodniczący zaprosił do rozmowy w kancelarii radnego.