Na czym polega problem
Kuracjusze i turyści przyjeżdżający do Cieplic płacą opłatę uzdrowiskową. Za sam status uzdrowiska miasto dostaje dodatkowo subwencję uzdrowiskową. Razem blisko sześć i pół miliona złotych rocznie, które biorą się z Cieplic.
Rada Dzielnicy Uzdrowiskowej Cieplice Śląskie-Zdrój nie ma nad tymi środkami żadnej realnej kontroli. Formalnie istnieje i działa. W praktyce funkcjonuje jako organ bez narzędzi — może wydać opinię, która nikogo nie wiąże.
Czego się domagamy
Nasze żądanie sprowadza się do dwóch rzeczy:
- Budżet — Rada Dzielnicy powinna dysponować środkami na poziomie co najmniej wpływów, które Cieplice same wypracowują.
- Kompetencje — realne uprawnienia do decydowania o sprawach dzielnicy, a nie sama możliwość opiniowania.
Temu służy projekt nowego statutu Rady Dzielnicy Uzdrowiskowej Cieplice Śląskie-Zdrój, wniesiony w trybie obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej — czyli tak, że Rada Miejska ma obowiązek go rozpatrzyć. W konsultacjach społecznych i pod samym projektem zebraliśmy łącznie blisko 1200 podpisów.
Co to zmieni w praktyce
Chcemy silnej Rady Dzielnicy i na tym nam zależy.
To nie jest spór o ustrojową teorię, tylko o to, kto decyduje o remoncie chodnika, o utrzymaniu parku i o tym, czy w uzdrowisku powstanie coś, czego mieszkańcy naprawdę potrzebują. Dziś takie decyzje zapadają bez ich wiążącego udziału.
Nowy statut ma to odwrócić — dać Radzie własny budżet i kompetencje, a mieszkańcom realny wpływ na swoją dzielnicę. Wewnątrz Jeleniej Góry, jako jej silna, samodzielna część.
Na jakim etapie jest sprawa
Projekt jest złożony, a tryb obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej sprawia, że Rada Miejska Jeleniej Góry musi go rozpatrzyć — najpóźniej w ciągu trzech miesięcy od złożenia. To radni rozstrzygną, czy mieszkańcy uzdrowiska dostaną narzędzia do współdecydowania o swojej dzielnicy.
O kolejnych krokach piszę na bieżąco w aktualnościach.
Dlaczego akurat Cieplice
Bo tu argument jest najtrudniejszy do podważenia. Cieplice były przez wieki osobnym miastem, mają odrębną tożsamość, a przede wszystkim — same wypracowują konkretne pieniądze. Trudno tłumaczyć mieszkańcom, że nie mają nic do powiedzenia o środkach, które powstają dzięki uzdrowisku, w którym mieszkają.
Ale nie walczę o przywilej dla jednej dzielnicy. Chodzi o to, żeby sprawdzić ten mechanizm tam, gdzie jego sens widać najwyraźniej.
Co dalej: pozostałe dzielnice
Uważam, że Jelenia Góra powinna być podzielona na dzielnice z własnymi radami, kompetencjami i budżetami. Nie dlatego, że miasto ma się rozpadać na kawałki — wręcz przeciwnie. Dlatego, że mieszkaniec Zabobrza, Śródmieścia czy Cieplic najlepiej wie, czego brakuje na jego ulicy, i powinien mieć narzędzie, żeby o tym zdecydować, zamiast pisać kolejne pismo.
Statut Cieplic traktuję jako projekt pilotażowy: dokument i praktykę, które po sprawdzeniu da się przenieść na kolejne dzielnice. Jeśli zadziała tutaj, nie będzie powodu, żeby nie zadziałał gdzie indziej.
Co jeszcze robię dla Cieplic
- Wieża na Sołtysiej Górze — odbudowa i zagospodarowanie otoczenia
- Budżet obywatelski — zgłaszanie projektów i pilnowanie ich realizacji
- Organizacje społeczne — wsparcie lokalnych inicjatyw