w toku · 2019–obecnie

Jeleniogórski Budżet Obywatelski

Cztery moje projekty za ponad 2,1 mln zł wybrali mieszkańcy w Jeleniogórskim Budżecie Obywatelskim. Zgłoszenie to początek — trudniejsza jest realizacja.

Budżet obywatelski to najbardziej bezpośrednie narzędzie, jakie mieszkańcy mają do dyspozycji. Nie trzeba być radnym ani urzędnikiem — wystarczy dobry pomysł, pięćdziesiąt podpisów poparcia i przekonanie do niego sąsiadów. Korzystam z niego konsekwentnie od lat.

Chcesz zgłosić własny projekt? Terminy, limity kwotowe i najczęstsze powody odrzucenia opisałem w poradniku: jak zgłosić projekt do JBO.

Projekty wybrane przez mieszkańców

ProjektKwota
Odbudowa wieży na Sołtysiej Górze500 000 zł
Zagospodarowanie otoczenia wieży700 000 zł
Ścieżki i trasy na całej Sołtysiej Górze700 000 zł
Letnie Kino pod Gwiazdami225 052 zł
Razem2 125 052 zł

Trzy pierwsze to kolejne etapy jednej sprawy — od odbudowy zamkniętej wieży, przez jej otoczenie, po ścieżki, trasy rowerowe i trasę dostępną dla wózków. Cała historia.

Czwarty to projekt społeczny: bezpłatne kino plenerowe przez całe wakacje w Parku Zdrojowym. Szczegóły.

Dwa projekty dla Sołtysiej Góry opiewały na najwyższą kwotę, jaka w danej edycji przysługiwała pojedynczemu projektowi inwestycyjnemu.

Ile można wygrać

Warto wiedzieć, o jakie kwoty toczy się gra, zanim zacznie się pisać wniosek. W ostatniej edycji do rozdysponowania było 4 310 000 złotych, podzielone na cztery kategorie (limity zmieniały się między edycjami — poniżej stan z regulaminu na 2026 rok):

KategoriaPulaMaksymalna wartość jednego projektu
Inwestycyjne2 400 000 zł700 000 zł
Oświatowe830 000 zł600 000 zł
Zielone600 000 zł300 000 zł
Społeczne480 000 zł240 000 zł

Jeden wnioskodawca może zgłosić maksymalnie trzy projekty. Każdy potrzebuje 50 podpisów poparcia mieszkańców — papierowych albo elektronicznych, bez możliwości łączenia obu form.

Zgłoszenie projektu to dopiero początek

O tym mówi się rzadko, a to jest sedno sprawy: projekt wybrany przez mieszkańców wcale nie musi powstać. Może zostać odrzucony przy ocenie formalnej, może utknąć, może zostać zrealizowany w okrojonej wersji, może się rozbić o wykonawcę, który nie wywiąże się z umowy. Przy pierwszym etapie odbudowy wieży miasto musiało zerwać umowę i naliczyć wykonawcy karę sięgającą 80 tysięcy złotych.

Dlatego oprócz zgłaszania projektów zajmuję się rzeczą znacznie mniej efektowną:

  • składam odwołania od odmownych ocen, kiedy uzasadnienie mija się z treścią regulaminu,
  • wnioskuję o informację publiczną, żeby sprawdzić, na jakim etapie faktycznie jest realizacja,
  • składam skargi, gdy postępowanie urzędu odbiega od regulaminu,
  • pilnuję harmonogramów i dopytuję o postęp prac.

To żmudne. Ale bez tego głosowanie mieszkańców zostaje na papierze.

Wspieram też cudze projekty

Nie każdy dobry pomysł musi być mój. W bieżącej edycji promuję projekt, którego nie jestem autorem — traktuję go jak własny, razem z wnioskodawcą, bo dla miasta liczy się efekt, a nie to, czyje nazwisko jest we wniosku.

Jeśli myślisz o zgłoszeniu własnego projektu i nie wiesz, jak się do tego zabrać — napisz do mnie. Przechodziłem to kilka razy, łącznie z trudniejszą częścią, która zaczyna się po głosowaniu. Chętnie podpowiem.